Nasze trasy: Puścizny czarnodunajeckie

Poniedziałek, 19 lipca 2021 07:40

Czarny Dunajec znany jest doskonale miłośnikom dwóch kółek - przez miejscowość tą przebiega bowiem ścieżka rowerowa dookoła Tatr, ciesząca się wielką popularnością w ostatnich latach.

Wielu turystów wyrusza ścieżką z okolic Nowego Targu i przez Ludźmierz, Rogoźnik, Czarny Dunajec i Podczerwone mknie w kierunku słowackiej granicy. Niewielu jednak wie, że Czarny Dunajec ma rowerzystom więcej do zaoferowania. Dużo więcej.

Otóż za Czarnym Dunajcem w kierunku Jabłonki rozpoczynają się torfowiska i puścizny czarnodunajeckie, przez które wiedzie wiele kilometrów ciekawych tras rowerowych. Dziś pokarzemy Wam liczącą nieco ponad 10 km trasę idealną na rodzinną wycieczkę nawet z małymi dziećmi.

Zaczynamy od parkingu obok cmentarza w Czarnym Dunajcu, zlokalizowanego przy wyjeździe w kierunku Jabłonki. Parkowanie jest wygodne, bezpieczne i bezpłatne. Tu zaczyna się ścieżka, która przebiega równolegle do drogi, ale w odległości wystarczającej by poczuć dzikość okolicy.


Pierwsze cztery kilometry płaskiej trasy wiodą przez pola, droga jest szutrowa ale dobrze przygotowana. Przed oczami malowniczo rysuje nam się szczyt Babiej Góry. Po 4 kilometrach docieramy do miejsca, gdzie zaczyna się ścieżka edukacyjna Torfowiska Baligówka. Są tu zadaszone ławy by odpocząć oraz miejsce na ognisko. Warto też pozostawić tu rower i udać się pieszo na godzinną wycieczkę po torfowiskach. Trasa jest oznaczona a ciekawostki opisane są na 13 znajdujących się tam tablicach.


Kiedy wsiądziemy z powrotem na rower droga zaprowadzi nas do głównej drogi Czarny Dunajec - Jabłonka. Wcześniej mijamy prawdziwą podhalańska bacówkę, w której spróbować można oscypka, buncu czy żentycy.

Następnie przekroczyć musimy drogę, która niestety jest na tym odcinku istnym torem wyścigowym, na którym kierowcy z Podhala zdają się walczyć o miano "miszcza kierownicy" z kierowcami z Orawy. Co gorsza, żeby uniknąć forsowania głębokiego rowy i wysokich zarośli trzeba tą drogą przejechać (lub przeprowadzić rower) kilkanaście metrów w lewo, by dopiero potem wjechać na dalszą część pętli. To zdecydowanie najgorszy moment na trasie, szczególnie jeśli jedziemy z maluchami.


Kiedy już szcześliwie opuścimy drogę 957 wjeżdżamy w las i po kilkuset metrach docieramy do dobrze ubitego prostego niczym droga przez Arizonę traktu. Po obu stronach gęsty las, równo i lekko, choć zauważalnie pod górkę.
Ten odcinek liczy ok. 3,5 kilometra i kończy się skrzyżowaniem, gdzie w prawo pojechać możemy w kierunku Piekielnika (pokarzemy Wam to niedługo) lub w lewo w kierunku Podczerwonego. Prosto prowadzi dość zaniedbana ścieżka, którą dotrzeć można wprost do zakładu eksploatującego torf (tam też Was zabierzemy).

Teraz jednak skręcamy w lewo i docieramy do kolejnej krzyżówki - główny trakt zdaje się odbijać w prawo, gdzie niebawem zmieni się w asfaltową ścieżkę wiodącą do Podczerwonego, my jednak jedziemy w lewo i po kilku kilometrach ścieżki przez pola dojeżdżamy znowu do drogi głównej dokładnie vis-a-vis parkingu przy cmentarzu skąd wyruszaliśmy! Musimy jeszcze sforsować główną drogę, ale tu jeszcze biegnie ona prawie w obszarze zabudowanym i nie budzi to takich emisji jak przejazd przed Baligówką.


Cała trasa ma 10 km i spokojnym tempem z 8-latką zajmuje niespełna godzinę. Ścieżki którymi się poruszamy służą też jako dojazd do pól i działek, dlatego można na nich spotkać traktor lub samochód, jest to jednak bardzo rzadkie zjawisko.

Po drodze mamy tylko bacówkę Baligówka i miejsce odpoczynku przy torfowiskach, dobrze więc zaopatrzyć się w napoje i coś na ząb.

W okolicy opisywanej dziś pętli znaleźliśmy jeszcze kilka ciekawych propozycji, które pokażemy Wam niebawem!

Gdyby ktoś chciał dostać się na pętle puścizn czarnodunajeckich wprost ze ścieżki rowerowej dookoła Tatr może to wygodnie zrobić odbijając w Podczerownem (są znaki) lub przejeżdżając poza ścieżką przez Czarny Dunajec by dostać się w okolice cmentarza.



Zabacz trasę tej wycieczki na www.strava.com

wo/

Więcej na temat
komentarze
reklama